Sobota, 16.12.2017, imieniny: Albiny, Sebastiana, Zdzisławy

Niedaleko od redakcji

Niedaleko od redakcji
W poprzednim artykule poruszaliśmy się w okolicy ulicy Obrońców Poczty Gdańskiej, chociaż tytuł sugerował kolejny wypad do Siedlca k. Krzeszowic. Tak mi się jakoś pomyliło. Teraz zdecydowanie wędrujemy w naszej bliskości.

Grzyb na drewnie
Teraz przyjrzymy się pozostałością drewnianego budynku przy ulicy św. Barbary. Jakby nie było, widywaliśmy się nader często. Teraz dom nie ma dachu i wszystko wskazuje na to, że wkrótce zniknie z krajobrazu miasta. Ale przyroda nie próżnuje. Na górze rozpoczęły się procesy glebotwórcze. Wyrasta tutaj konyza kanadyjska, wyrasta między innymi starzec lepki. Butwiejące belki wzięły we władanie grzyby. Zapewne spora rzesza owadów, zjadaczy drewna, też ma tutaj używanie. Od chwili swego wybudowania drewniane elementy tego domu stanowiły magazyn złowieszczego dwutlenku węgla. Teraz jest on powoli uwalniany. Z grzybów wzięły się za niego te, które w kręgach grzybiarzy zwiemy tapetami. Tutaj są to czekoladowe powłoczki z jasnym brzegiem o mózgowatej lub brodawkowatej powierzchni. Część z nich wytwarza listewkowate wyrostki. Wiele wskazuje na to, że swoją obecność ujawnił tutaj przedstawiciel rodziny gnilnicowatych – coniophoraceae. Więcej można będzie się dowiedzieć po badaniu mikroskopowym, ale w tej sytuacji nie ma to większego znaczenia. Wstępnie optuję za gnilnicą mózgowatą, która uchodzi za jeden z najgroźniejszych grzybów domowych. Atakuje drewno liściaste i iglaste. Występuje w naturze nie tylko w lasach, ale idealne warunki rozwoju znajduje na deskach podłóg w niepodpiwniczonych domach lub tam, gdzie źle wykonano izolację przeciwko wilgoci. Nie straszna jej wysoka i niska temperatura. Nie boi się większości stosowanych preparatów grzybobójczych.

Gąski
Opuszczając ulicę św. Barbary, na skwerze przy pomniku ks. Stojałowskiego zaobserwowałem wystąpienie gąsek. Oznaczanie grzybów tego rodzaju jest bardzo trudne i łatwo w przypadku owocników zbieranych do konsumpcji o śmiertelną pomyłkę. Wiele wskazuje na to, że tutaj pojawiła się gąska tygrysia, Owocniki są masywne i mogą wodzić na pokuszenie, tym bardziej, że przez szarą barwę kapelusza pokrytą drobnymi łuskami oraz nieznaczny smak, tudzież przyjemny zapach, mogą wodzić na pokuszenie. Zasadniczo uchodzi za gatunek rzadki. Zatem, możliwe, że to ja się mylę, ponieważ inną opcją jest gąska żółknąca, będąca grzybem jadalnym. Zasadniczo, ze względu na możliwość pomyłki, odradza się zbieranie tych grzybów do konsumpcji. Jeśli już daliśmy się skusić to wszystko będzie jasne od pól godziny do 3 godzin po posiłku. Będą to ostre zaburzenia żołądkowe i jelitowe. Będą bóle brzucha. Będą wymioty, będzie biegunka, a w najgorszym wypadku zapaść i śmierć.


Mały zbiornik wodny
W drodze powrotnej zajrzałem jeszcze na ulicę zwaną Kocią. Tutaj w górze, za ogrodzeniem wykonanym z płyt wiórowych znajduje się zatopiona piwnica po zburzonym budynku. Zaczyna się tam tworzyć swoisty ekosystem. Są już trawy, są glony, możliwe, że z wiosną zaczną tutaj kumkać częściowo chronione żaby trawne. Jest to też niewątpliwie wylęgarnia komarów.

Redakcja Gazety
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

 

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe