Sobota, 16.12.2017, imieniny: Albiny, Sebastiana, Zdzisławy

Tam, gdzie była kopalnia

  • 16.11.2017, 10:26 (aktualizacja 16.11.2017 10:29)
  • PG
Tam, gdzie była kopalnia
W minioną niedzielę wpadłem na chwilę do Jaworzna. Przeszedłem się po nieużytkach rozciągających się na wschód od byłej kopalni Jan Kanty. Teraz w tym miejscu są ulokowane inne przedsięwzięcia. Ostał się też najwyższy słup ogłoszeniowy w mieście. Tym razem nie był używany. A poza tym znaczna część tego obszaru wciąż znajduje się we władaniu przyrody.

Spotkanie z bzygiem

O tej porze roku większość owadów umiera, nieliczne szykują sobie przemyślne kryjówki, aby jakoś dotrwać do wiosny. Tej niedzieli w Mysłowicach widziałem aktywną chińską biedronkę. W Jaworznie natknąłem się na bzyga prążkowanego – Episyrphus balteatus. Ta pospolita muchówka bardzo przypomina żądlące błonkówki. Owad osiąga do jednego centymetra długości. Ma spore, lekko brązowe oczy. Tułów pokrywają żółtobrązowe podłużne prążki. Stosunkowo długi odwłok pokrywają poprzeczne prążki ciemnobrązowe, pomarańczowe oraz białe. Owad lata od kwietnia do końca października. Dlatego ten, którego uchwyciłem na kwiatach krwawnika, był raczej niemrawy. Generalnie latające owady są smakoszami nektaru oraz pyłku kwiatowego. Nie są wybredne co do gatunku. Są zatem bardzo pożyteczne jako zapylacze, lokalnie uzupełniając działalność pszczół. Jeszcze bardziej pożyteczne są ich larwy. Te przede wszystkim gustują w mszycach, znakomicie uzupełniając biedronki, które powszechnie uchodzą za pożeraczy tych groźnych dla naszych plonów owadów.

Takie sobie widoki

Teren zasadniczo od lat nie ulga zmianie. Z traw dominuje tutaj trzcinnik piaskowy. Pomiędzy nim większe łany tworzy nawłoć kanadyjska. Bardzo znaczącym składnikiem tutejszej flory jest okazała bylina, rdestowiec japoński. Tutaj są to spore płaty rdzawej barwy. Część roślin właśnie ucierpiała z powodu krótkotrwałego ataku zimy. Obecnie ten groźny gatunek inwazyjny jest zaliczany do grupy zasługującej na staranne tępienie. Z drugiej strony wiadomo powszechnie, że okazał się być niezłym ziółkiem. Tym niemniej stan prawny jest jaki jest. Już w 2004 roku jego wprowadzanie do środowiska lub przemieszczanie w środowisku przyrodniczym zostało zabronione. Trochę to dziwne, biorąc pod uwagę jak wiele tej rośliny trafiło tu i ówdzie podczas czyszczenia dna przyszłego jeziora Mucharskiego. Od 2012 roku restrykcje zostały wzmożone. Teraz także jego import, posiadanie, prowadzenie hodowli, rozmnażanie oraz sprzedaż wymagają pozwolenia Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska. Jakby co, będzie źle, bardzo źle. Na razie w całym kraju nie słychać o usilnych próbach jego zwalczenia. Cóż, nie ma takiej siły przebicia jak barszcz Sosnowskiego.

A poza tym sporo tutaj wrotyczu pospolitego. Wiele okazów jeszcze kwitnie, chociaż dominują te, których koszyczki już obumarły. Rośliny nie kwitnące wyróżniają się drabinkowatymi blaszkami liściowymi. Także nawłocie po większej części obumarły. Były jeszcze obumierające maruny bezwonne oraz starzec jakubek. Tu i ówdzie trwa sukcesja w kierunku leśnym, nie jest ona jednak zbyt intensywna. Mamy nieliczne brzozy brodawkowate, mamy topole kanadyjskie. W ich cieniu skrywają się klony zwyczajne. Są krzewy, jako to dereń biały oraz jeżyny popielice.

PG
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

 

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe