Sobota, 16.12.2017, imieniny: Albiny, Sebastiana, Zdzisławy

Towarzystwo miłośników kasztanowca

Towarzystwo miłośników kasztanowca
Coraz trudniej o niezwykłe, świeże i do tego kwitnące piękne okoliczności przyrody. Po prostu jesień. Przekonaliśmy się o tym, kiedy we wtorek 14 listopada wpadliśmy popołudniową porą do Piekła. Dzień wcześniej odwiedziłem Jaworzno. Niestety, też ograniczyłem się tylko do obszaru pomiędzy redakcją a przystankiem Centrum. Na szczęście nawet w takim miejscu może trafić się coś interesującego. Cytując Henryka Kwinto powiem tylko, że wystarczy uważnie patrzeć, zamiast gnać przed siebie.

Dziwne grzyby
Będąc w redakcji dowiedziałem się, że w okolicy kościoła wyrosły jakieś grzyby. Chodziło o kasztanowca, w którego dziupli znajduje się przedstawienie Chrystusa Frasobliwego. Oczywiście tak szybko, jak tylko to możliwe poszedłem sprawdzić, co to takiego. Grzybów było mało. Jeden izolowany owocnik o stożkowatym, mocno postrzępionym kapeluszu. Pod nim przycupnął mniejszy. Odrębną grupę stanowiły trzy inne mniej postrzępione. Była jeszcze jedna grupa, która nie przeżyła bliskiego spotkania trzeciego stopnia z butem jakiegoś idioty. Generalnie stożkowate kapelusze mają brązową barwę. Skórka jest podzielona na drobne łuski. Wierzchołek jest wyraźnie ciemniejszy. Tam też znajduje się gęsta siatka, tworząca niezbyt głębokie, drobne poletka. Generalnie ustaliłem, że mam do czynienia z jakimś czernidłakiem. Dawno, dawno temu powiedziałbym, że to tylko czernidłak pospolity – Coprinus atramentarius. Niestety, postęp badań naukowych jest zatrważający. To, co wyrosło tutaj, jest teraz nazywane po łacinie Coprinopsis romagnesiana. Pierwotnie była to tylko odmiana pierwszego gatunku. Od pierwszego odróżniają go między innymi dopiero co wspomniane pomarańczowe, przechodzące z wiekiem w jasny brąz łuseczki. Rozmieszczenie tego gatunku w Polsce jest dopiero badane. Pozyskiwanie i suszenie owocników mocno utrudnione, między innymi dlatego, że u wszystkich gatunków tego rodzaju blaszki po prostu się rozpuszczają. Grzyb uwielbia rozkładać martwe drewno przy korzeniach starzejących się drzew. Generalnie pojawia się tam, gdzie drzewa zaczynają obumierać. Tak działają wszystkie grzyby, które określa się mianem saprobionntów.

To i owo na pniu
Teraz kasztanowiec jest już pozbawiony liści. Jego pień, o czym wszyscy przechodzący tutaj wiedzą, jest u podstawy sporą dziuplą. Generalnie można przyjąć, że całe drzewo w środku jest wypróchniałe. Tutaj jako tako trzyma się, ponieważ mamy do czynienia z bardzo zacisznym miejscem. Na znacznej powierzchni kora drzewa jest czarna. Na wysokości około półtora metra pojawiają się zażółcenia i zielonkawy nalot. To powinny być glony aerofilne, w tym pierwotek oraz jakiś porost z rodzaju jaskrawiec. Więcej porostów zobaczymy u nasady pnia. Dominuje, moim zdaniem jest to jakiś orzast, ale czy kolisty, czy czarniawy, nie jestem w stanie teraz określić. Tak czy owak, są to gatunki pospolite w Polsce. Generalnie występuje na wszystkich kontynentach, pomijając Antarktydę i Australię. Poza tym trafiła się tutaj spora zielonkawa plecha, którą oznaczyłem jako młody złotorost ścienny.

Redakcja Gazety
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

 

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe