Czwartek, 19.04.2018, imieniny: Alfa, Leonii, Tytusa

Po obu stronach Przemszy

Po obu stronach Przemszy
Zgodnie z zapowiedzią wyprawa planowana na minioną sobotę odbywa się. Wyjątkowo przeszliśmy całą sugerowaną trasę. Zaczęliśmy w Sosnowcu, potem aż do Wysokiego Brzegu szliśmy przez Jaworzno. Następnie wpadliśmy na chwilę do Mysłowic by w końcu znowu powrócić do Jaworzna, aby przejść się trawersem północnej części Jelenia.

Pobieżnie o trasie
Na całej trasie Przemsza była szara. Czasami przyspieszała, czasami zwalniała. Generalnie stan znajdującej się w głębokim korycie cieczy był stosunkowo niski. Między innymi dlatego, że rzeka wciąż obniża swoją podstawę erozyjną. Bardzo dawno temu jaworznickim brzeg był piaskownią. Tutaj zbyt głęboko nie wchodzono. Po prostu usunięto wszystkie znajdujące się na tym obszarze wydmy. Teraz okolica jest częściowo zrekultywowana. Posadzono tutaj małe co nieco sosny zwyczajnej oraz sosny czarnej. Jest też brzoza brodawkowata. Tu i ówdzie mijaliśmy pojedyncze grusze dzikie. Był też samotny wiąz szypułkowy. Gatunkiem rodzimym były jeszcze okazałe czeremchy zwyczajne oraz dęby szypułkowe. Z drzew obcego pochodzenia najwięcej było czeremchy amerykańskiej oraz klonu jesionolistnego. Podobnie jest w łuku Przemszy na trawersie Brzezinki oraz w okolicy osadnika na trawersie Dziećkowic. Na tym obszarze lokalnie dominuje dąb czerwony oraz świerk pospolity. Na tym odcinku mogliśmy pójść przed siebie szeroką drogą dojazdową, ale zdecydowaliśmy się przedzierać przez chaszcze ciągnące się wzdłuż brzegu Przemszy. Tutaj niejaką atrakcją są pozostałości umocnień polowych z czasu II Wojny Światowej. Wszystko jest znakomicie czytelne, chociaż tu i ówdzie maskują to szkody górnicze. Te najbardziej spektakularnie prezentują się na trawersie osadników. W południowej części łuku Przemsza jest rozcieńczana przez dolewanie do niej wody z oczyszczalni ścieków.

Czarne bractwo
Kiedy osiągnęliśmy trawers oczyszczalni ścieków zobaczyliśmy, że prawie wszystkie drzewa po obu stronach rzeki pokrywa biały nalot. Przy bliższym poznaniu okazało się, że jest to guano, a dokładniej odchody kormoranów, które w tej okolicy nocowały. Pokryte białym nalotem drzewa tworzyły lokalne skupiska. Biały nalot pokrywał także glebę pod nimi. Oznacza to, że chociaż ptaków było stosunkowo niewiele to przebywały tutaj prawie przez całą zimę. Pojedyncze latające osobniki widzieliśmy nieco później bliżej Jelenia. Generalnie to czarne bractwo preferuje wody stojące, jeśli chodzi o letni pobyt. Zimą wybierają wody płynące, ponieważ one rzadko kiedy zamarzają. Fakt, że wybrały ten odcinek doliny Przemszy jest pośrednim dowodem na to, że żyją w nim drobne ryby, ich ulubione danie. Obecnie ten ptak jest objęty w naszym kraju ochroną częściową. Zasadniczo jest on lęgowy na sporych zbiornikach w tym kompleksach stawów. Generalnie nie jest tamże szkodnikiem, ponieważ preferuje drobnicę określaną potocznie jako chwast rybi. Najbliższa znana mi osobiście kolonia lęgowa tego gatunku, w zasięgu naszych tygodników, znajduje się nad Wisłą, na wschód od Oświęcimia w Suchodębiu.

Redakcja Gazety
Podziel się:
Oceń:
 

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe